Stałam przed ekspresem, słuchając, jak trochę zbyt mocno rezonuje z powierzchnią, na której został ustawiony i zastanawiałam się, czym posłodzić kawę.
Cukrem? Opcja domyślna. Problem w tym, że wciąż nie przesypałam go do cukierniczki, torebka dni świetności dawno ma za sobą, a aktualnie w kuchni panuje lekki chaos i gdybym się za to przesypywanie zabrała teraz, nie obyłoby się bez ofiar.
Erytrytol ma znacznie lepsze opakowanie – zamykane strunowo i jeszcze nieposzarpane. Haczyk jest taki, że właściwie nie lubię erytrytolu. Ponoć przerzucenie się na słodziki to krok w dobrą stronę i nawet próbowałam go podjąć. Musicie bowiem wiedzieć, że cukru jem dużo, dużo za dużo, rzekłabym nawet. Skorzystałam, że w domu znajduje się już otwarta paczka i posłodziłam zamiennikiem kilka herbatek. I wtedy się okazało, że między bajki można włożyć wszystkie twierdzenia o jego neutralnym smaku. Pozostawiał w ustach coś chemicznie zimnego, nieprzyjemnego, szybko więc doszłam do wniosku, że może i cukru jem za dużo, ale na pewno nie na tyle, żebym katowała się niesmacznymi herbatkami.
Mieszkam z osobami, które w przeciwieństwie do mnie bardzo dbają o to, co jedzą, kiedy więc robiliśmy wspólnie ciasto, doszliśmy do wniosku, że zamiast cukru użyjemy właśnie erytrytolu.
Efekt końcowy nie nadawał się co prawda do jedzenia, ale winowajcą nie był erytrytol. Kupiłam więc kolejny kilogram z myślą, że chętnie zastąpię nim cukier w przyszłych mniej lub bardziej zdrowych wypiekach.
Swoją drogą ten erytrytol to może i zdrowy, z tym że niekoniecznie ekonomicznie przyjazny – gdybym wyeliminowała na jego rzecz cukier całkowicie, szybko bym się nauczyła, że do herbatki wystarczy cytrynka.
To może miód? Mamy świeżutki, jeszcze nieskrystalizowany, z zaufanej pasieki. Kawa z miodem ma swój urok, lubię.
Znalazłam patent na taki płynny miodzik – strzykawka rozwiązuje sprawę, a i bałaganu dużo mniej niż z łyżką. Mniej tak, ale całkowicie nie udało mi się go wyeliminować i gdyby się okazało, że muszę sprzątać…
I tak sobie stałam przed tym ekspresem, rozważałam wszystkie za i przeciw, aż w końcu sobie przypomniałam, że ja przecież nie słodzę kawy.
No i cały misterny plan w pi…
Niczym kawki nie słodzić. Miałam covid i skorzystałam z okazji, że nic nie czuję i nauczyłam się pić małą czarną bez cukru. 🙂
@Skrzypenka, nie no, mleczko musi być.
Tylko czarna. Cukier to ewentualnie, ale ewentualnie do mrożonej.
Haha, dobre, mi nie przeszkadzają słodziki, w ciastach erytrytol mi smakuje.
@Balteam, w ciastach dla mnie też jest OK, ale na przykład w herbacie już nie mogę.
Z mlekiem może być, ale to rzadko. Na codzień piję gorzką, herbatę to samo. Też się przestawiłam ze słodkiej na gorzką, ale słodycze uwielbiam. 🙂
Ja z kolei od kilku lat nie słodzę niczego, piję kawę z kleksem mleka. Od czterech miesięcy nie jem w ogóle słodyczy i wcale ani mi ich nie brakuje ani tym bardziej mnie do nich nie ciągnie. Widzę z tego same korzyści 😊
Według mnie te wszystkie słodziki to oszukiwanie się, cukier to cukier.
O, to ja sobie nie wyobrażam żyćka na obecną chwilę bez ani odrobiny słodyczy.
@Monia coś pięknego, aż do wczoraj Cię trzymało? xd
Kawa słodka musi być. Hough!
Kawa bez cukru i mleka dla mnie nie istnieje. Natomiast jeśli chodzi o wszelkie ciasta i słodycze, to od jakiegoś czasu nie mam zbyt mocnego parcia. Jak jest to zjem ze smakiem, jak nie ma to trudno. Ale kawy bez mleka i cukru to ja sobie nie wyobrażam.
Ja kawę słodzę, herbaty nigdy. Jak ktoś zrobi mi i posłodzi herbatę to zostaje naczelnym zbrodniarzem w kuchni.
@Skrzypenka, ja też je kocham! <3 Hebratę potrafię wypić czasem gorzką, ale tylko jeśli jest z cytryną, tak samą to raczej nie, chyba że jest biała albo owocowa.
@KaelaMensha2000, nie wiem, czy chciałabym zrezygnować ze słodyczy zupełnie, na razie wystarczyłoby mi ich ograniczenie. Ale jeśli Tobie służy ich niejedzenie i o to Ci chodziło, to szczerze podziwiam. 🙂
@Zywek, ja też nie, ja też nie. 😀
@Julitka, obawiam sie, że zostanie na dłużej.
@Denis, A mógłbyś wypić tylko z cukrem albo tylko z mlekiem? Pytam, bo nawet jak jeszcze słodziłam, mogłam wypić opcjonalnie z tym albo z tym, nie musiałam mieć i mleka, i cukru.
@Daszekm, jak znam siebie, to mogłabym Ci odruchowo posłodzić 😀
@monia jasne. Co prawda dawno nie testowałem tego wariantu, ale myślę, że mleko skutecznie zabiło by tę najgorszą goryczkę w kawie.
Inna sprawa, że ostatnio mam fazę na ordynarną, chemiczną kawę rozpuszczalną, i rzadko zdarza mi się pić sypaną lub z ekspresu.
Choć podobno z tą chemią w rozpuszce to wcale nie jest tak źle.
Słyszałam, że jest zdrowa i w sumie to można ją pić. 😀 Nie wiem, ale wypiłam ich w życiu naprawdę dużo. Sypanej nie lubię, ale jak nie mam ekspresu do dyspozycji, to rozpuszczalna może być. 🙂
@monia mam tak samo. U mnie jest na tyle mały blat kuchenny, że ekspres by się nie zmieścił. a sypana jest dla mnie za zwyczaj zbyt mocna. Dobra rozpuszczalna nie jest zła. 🙂
O nie, tylko nie rozpuszczalna.
Dziwnie jakoś smakuje, nie polubiłem się za bardzo. A może jakąś syfiastą piłem albo cóś.
Być może trafiłeś na jacobsa. Trudno ją zaparzyć tak, żeby nie wyszedł z niej totalny kwas, i to dosłownie.
Z takich kaw ogólno dostępnych osobiście polecam nescafe sensazione creme czy jakoś tak 😀
W ciąży musiałam przestawić się na bezcukrowy tryb życia. Przestałam wtedy słodzić herbatę i kawę też, bo zdarzało mi się ją pić. Co do smaku erytrytolu – można się przyzwyczaić, ale faktem jest, że odbiega on od smaku np. zwykłego cukru i nie dam sobie wmówić, że tak nie jest. O, jeszcze dodam, że z mleka do kawy teżpraktycznie zrezygnowałam, bo kalorii mi szkoda, wolę zostawić je na przekąskę. I jeszcze kolejny plus erytka – jest 0kaloryczny.
Noja to rozpuszczalnej kawy nie lubię, chyba że takie desery kawowe, które czasem pijam. Kawa jednak musi być gorzka, czarna, bez cukru i mleka. Herbata też bez niczego, czarna, zielona, innych nie lubię.
@Monia czekaj, ale co zostanie na dłużej, bo jestem aż zaniepokojona???
Ej, wiecie co? Przyjechałam na jakiś czas do domu rodzinnego i… nie będę tu pić kawy! No nie smakuje mi, no…
@Zywek, faktycznie mogłeś trafić na coś wyjątkowo niedobrego. Te niektóre kawy rozpuszczalne to rzeczywiście tragedia. Jak potrzebujesz, możesz trochę jeszcze potestować, może coś Ci podpasuje jednak. Wielkich uniesień z tego nie będzie, ale na bezrybiu to i rak ryba. 😀 Wydaje mi się, że te kawy, o których mówił Denis, są całkiem ok. 🙂
@Kat, rozumiem odstawienie mleka od kawy ze względu na kalogie. Jakiś czas temu liczyliśmy to z domownikami i wyszło nam, że takie jedno niewinne cappuccino może mieć ponad 100 kalorii, a u nas często nie kończy się na je A z przerzuceniem si,ę na słodziki jest też tenproblem teraz, że fakt, jak jesteś na redukcji, to pomogą Ci one zmniejszyć bilans kaloryczny, ale spożywanie słodzików też ma swoje ograniczenia i też nie można z nimi przesadzić, a teraz wszystkie produkty bez cukru stały się na tyle modne, że jeśli tylko je jemy, naprawdę możemy dużo tych słodzików przyjmować. Tym bardziej ze producenci nie są zobowiązani do pisania, jaka jest dokładnie zawartość tych słodzików w produktach.
@Monia01, a to akurat prawda z tymi słodzikami, łatwo jest przesadzić, ale najgorszy jest po nich ten chemiczny posmak w ustach, nie wiem, czy tylko po sukralozie, czy po innych maltitolach, czy aspartanach też tak jest, bo sukraloza to dramat w tym względzie.
Nienawidzę słodzików. Choć paradoks polega na tym, że w dzieciństwie podjadałem go mojej babci chorej na cukrzycę. Wtedy jakoś nie czułem tego specyficznego posmaku.
@Monia @Kat ale nie zawsze warto patrzeć tylko na kaloryczność; jeśli się zgadza w makro, to fajnie taką sobie wypić zamiast żreć jakieś słodycze, bo mleko przynajmniej ma białko, jeśli ktoś dobrze trawi.
Obawiam się, że w przypadku osoby, o której myślę, nie byłoby zamiast 😀
@Kat, testowałam niewiele, zresztą i tak nie pamiętam nazw oprócz erytrytolu właśnie, ale wątpię, żeby inne smakowały lepiej, biorąc pod uwagę fakt, że to właśnie erytrytol jest reklamowany jako ten neutralny w smaku.
@Julitka, zdarza się czasem, że wypiję, ale nie sprawia mi to już takiej przyjemności, jak kiedyś.
@Monia01, faktycznie, erytrytol może być najbardziej neutralny w smaku.