Sporo ostatnio mówi się w tej naszej małej eltenowej społeczności o gotowaniu, zwłaszcza takim dla początkujących.
To ja się przyznam — bardzo często jem frytki mrożone, które podpiekam w airfryerze. Piekę też ciasta, które jednak potem wyrzucam, bo nie jestem w stanie ich sama zjeść i… jakoś nieszczególnie mi to przeszkadza. Zaskakująco dużo radości sprawia mi ich samo przygotowanie.
Piszę „zaskakująco”, bo pamiętam, że część osób niewidomych, które znam, a które zaczęły gotować szybciej niż ja, traktowały to gotowanie jak z zasady coś trudniejszego, wymagającego od nas dużo więcej wysiłku. I, jasne, to prawda, ale… no, nie przeszkadza mi to aż tak bardzo. Miło móc się czasem tak przyjemnie rozczarować.
Ja nie pamiętam, do czego my mleka zapomnieliśmy dodać, chyba do murzynka… Heh, zabawne to było. Jakoś nie skojarzyliśmy, że jak mikser się dusi to coś raczej jest nie tak. Ale zjeść się dało.
Od kiedy Ty lubisz mrożone fryty? o.o
@Julitka, nie wiem, ale jem je ostatnio bardzo regularnie.
@Zywek, ciężko mi to sobie wyobrazić, a jednocześnie brzmi to jak coś, co sama mogłabym zrobić. 😀
Czasem robię takie smażone na oleju, a ponoć najlepsze są na łoju wołowym.
Na łoju wołowym? :O To ja dotarłam tylko do standardowego oleju.
Frytki z airfryera to moje ulubione guilty pleasure i to nie ważne, że w domu mam 2 kilo ziemniaków i miałem kilka z nich obrać i ugotować 😀 Czasami się nie da inaczej.
Liczyłem na dłuższy wpis, ale fajnie, że coś tu się pojawiło 🙂
Co do rozczarowań się zgodzę, często mam z 2 podejścia do potrawy, zanim faktycznie dobrze wyjdzie, zwłaszcza z doprawieniem bywają cyrki i można przesadzić, ale pisałaś chyba o tym w jakimś wątku nawet. Ma to swój urok a jeszcze kiedy można gotować w dobrym towarzystwie, to wspomnienia z daną potrawą czy zapachem wypieków też zachęcają do ponownych prób i nowych wyzwań.
Pozdrawiam!
Łoj, to ja mam odwrotnie. Już nie raz było tak, że potrawa przygotowywana pierwszy raz, uważnie, wg przepisu czy wskazówek, ostrożnie doprawiana, wyszła pięknie. A za drugim razem, gdy już byłam pewna siebie i nie uważałam aż tak bardzo, wychodziła kupka.
Ale dlaczego wyrzucasz ciasta, babo! Nie możesz komuś oddać?
Air fryer, przereklamowane, u nas sobie jest, prawie nie używamy, frytek też dosyć mało tam wejdzie, a mamy chyba 6,5 l.
Ja też tak miałem, kupiłem jakiegoś kiedyś xiaomi, używałem od święta, potem kupiłem faktycznie znacznie droższy sprzęt, z grzaniem od góry i dołu, 10 litrów i używam go od robienia obiadów, aż do pieczenia własnego chleba. Tutaj niestety faktycznie, cena odzwierciedla jakość. Xiaomi nie są złe, ale też nie są jakieś wybitne. A do tego zawsze trzeba przemieszać i przewracać, jak chcemy mieć wypieczone ładnie. Do tego w swoim mam wiele trybów, takich jak grill, pieczenie, smarzenie i tak dalej, które nie są tylko presetami z czasem i temperaturą, ale realnie sterują mocą grzałek i czasem ilością powietrza, co wpływa na efekt końcowy. Kiełbasa w trybie grill ma faktycznie chrupiącą skórkę, chleb w trybie bake się nie spala od góry.
@djsenter, na dłuższe wpisy też być może przyjdzie pora. 🙂
@Zuzler, jakoś tak się składa, że nie zawsze jest komu, bo a to ktoś tego nie lubi, kktoś tamtego, a ktoś inny jest na diecie. 😀
@Balteam, wszystko chyba zależy od potrzeb i preferencji, a i jak pisał Papierek, sprzęt też jest istotny. Choć ja mam akurat jakiegoś małego, taniego Philipsa i sobie chwalę.
@Papierek, co to za model? Na razie nie chcę zmieniać, ale kto wie? Kto wie? 😀
@Papierek up
@Balteam my mamy malutkiego Tefala i chociaż faktycznie marzy się większy kosz i niedotykowe przyciski do programów, skoro Papierek mówi, że naprawdę coś zmieniają, to jednak chwalimy sobie. Jedziemy na manualu i jest git.
Eh. Dlaczego przeczytałem to dopiero teraz?
przecież tyle jedzenia nie mogło pójść na zmarnowanie!
Ja to bym chętnie wszystko wsunął, byle by tylko nie wyrzucać.
Wyślę Ci pocztą 😀
Znając ludzi tam pracujących to ciasto raczej nie przetrwało by drogi 😀
@Denis Inpostem można. Chociaż przy tendencji kurierów do olewania nadawców, to ostatnio nie polecam.
Ale znam jedną mamusię, która tak wysyła córce wałówkę na studia.
@julitka ja bym się bał ze względu na porę roku. Nawet dobrze zapakowane i zawekowane słoiki mogą pierdzielnąć podczas na przykład wstrząsów.
Co prawda raz kolega wysyłał mi w ten sposób lokalne, kiełbasiane specjały, ale to było w zimie, więc wystarczyło zawartość dobrze owinąć lodem, a samą paczkę uszczelnić.
Cosori dual blaze 10l. Akurat u mnie programy coś zmieniają. W większości znacznej to tylko preset z czasem i temperaturą. No i ma najlepszą aplikację, jaką widziałem zrobioną do jakiegokolwiek urządzenia ever. Z przepisami, tabelą gotowania i możliwością wyszukiwania konkretnych składników w tej tabel itd. Wada to ogromny kosz, który gdyby nie zmywarka, to bym chyba mył pod prysznicem. xd.
Ech, to niestety za duży kosz jak dla mnie. Ale może to i lepiej, nie kusi, żeby kolejny sprzęt kupić 😀
A nam by się większy przydał… Monia ma takiego malutkiego fajnego bobo, właśnie na jedną osobę.