Powidła

Kiedy byłam mała i wiedziałam, że w jakichś owocach mogą być robaki, prosiłam widzących, żeby dla mnie te owoce sprawdzali. Pewnego razu jeden z moich braci zirytowany, że każę mu oglądać każdą malinkę, powiedział, że robaczki to jest to, co poczuję, że rozgryzam. Nie pamiętam, czy już wtedy wiedziałam, że maliny pełne są drobniutkich pestek i że to je, nie robaczki, czuję pod zębem, możliwe, że tak. Skutecznie jednak zniechęcił mnie do jedzenia malin i do dziś nie są to moje ulubione owoce. Swoją drogą, dobrze, że w podobny sposób nikt nie opowiedział mi o groszku, co to byłaby za strata! Niby wiedziałam, że może być robaczywy, ale robaki w groszku nie przerażały mnie tak bardzo jak te w malinach.

I w śliwkach. Rzadko jadłam je na surowo. Raz, że fanką nigdy nie byłam, a dwa, że trudno mi nią zostać, gdy w perspektywie mam realną możliwość spotkania w nich lokatora.

Co innego powidła. O, kochani, powidła to jest skrawek nieba na ziemi, Zwykle małe porcje wyjadam łyżeczką, a gdy są jeszcze ciepłe… cudo.

                                W tym roku  śliwki obrodziły. Kilka dni temu śmiałyśmy się z przyjaciółką, że w tym roku to w ogóle dużo wszystkiego. Śliwy uginają się pod ciężarem owoców, jabłonie tak samo i tylko ogórków tej mojej przyjaciółce brakuje. Chwalić Boga, nigdy nie ciągnęło mnie do przetworów z ogórków. 🙂 Nawet ogórkowej nie lubię.

Ale, wracając do śliwek, to już od jakiegoś czasu przymierzałam się do zrobienia powideł. Pewnej niedzieli wybrałam się nawet do rodziców, co by tych śliweczek sobie nazbierać, okazała się to jednak niedziela nader deszczowa, tak więc  zbieranie, a co za tym idzie i robienie powideł, odłożyłam na jakąś bliżej nieokreśloną przyszłość.

Przyszłość ta dopadła mnie znacznie wcześniej, niż się spodziewałam. Justyna zaoferowała się, że zbierze dla mnie trochę śliwek ze swojej działki, zapewniając przy okazji, że robaczywe są tylko w niewielkim stopniu. Byłam już wtedy po kilku rozmowach z bliskimi, którzy przekonywali mnie, że nic by się nie stało, gdybym te robaczki zjadła i że nawet nie zdaję sobie sprawy z tego, jak wiele ich zjadłam w przeszłości. Irytowała mnie co prawda świadomość, że oni nigdy by tego robaka nie zjedli, niektórzy nawet mówili o tym wprost, niemniej wiedziałam, że… mają rację. Nawet gdybym nie wyłapała wszystkich żyjątek przy pestkowaniu, żadna larwa nie mogłaby przeżyć gotowania przez dwie godziny w 95 stopniach Celsjusza.

Nastawiłam się więc na te powidła psychicznie. Oczami wyobraźni widziałam już siebie, jak z zapałem pestkuję wszystkie śliweczki, a potem wdycham ich zapach… OK, to ostatnie to nie. Zapomniałam już chyba, jak intensywnie i pięknie pachną gotujące się powidła. Ale do pestkowania i ewentualnego przeoczenia lokatorów byłam już gotowa.

Aż Justyna zapytała mnie, kto mi te śliwki wypestkuje i skoro chcę to robić sama, jak poradzę sobie z robakami.

w tamtym momencie śliwki czekały już na mnie w lodówce. Nie mogłam się nimi zająć od razu w chwili, kiedy je dostałam i po rozmowie z Justyną zaczęłam bardzo tego żałować. Znowu zwycięska okazała się wizja obrzydliwych robaków pływających w moich powidłach…

Następnego dnia zadzwoniłam do mamy i powiedziałam, że jeśli będą w okolicy, a śliwki przetrwają do tego czasu, po prostu im je oddam.

Spodziewałam się, że to będzie definitywny koniec mojej przygody z powidłami. Po prostu nie dam rady, trudno.

Ale Justyna sama zaoferowała się, że dla mnie te śliwki wypestkuje. Jeszcze mi je osobiście przyniosła, a ja do tej pory mam pojemnik, który muszę jej zwrócić.

Wrzuciłam śliwki do mojego robota kuchennego typu thermomix, dosypałam trochę cukru i włączyłam odpowiedni program, a po godzinie przez otwór w pokrywie dosypałam cynamon.

Kiedy powidła mieszały się w misie robota, zrobiłam małe śliwkowe ciasto z airfryera. Moja mama mówi na ten typ ciasta „debil.” To po prostu ciasto na oleju z owocami, tu dostosowane do niewielkiej foremki. Zaskakująco dobre, a szczerze mówiąc, widząc przepis, trochę w nie nie wierzyłam.

Wyjadając powidła łyżeczką, zastanawiałam się nad ich konsystencją i nad tym, że te robione przez moją mamę były jednak trochę inne. Chciałam jej je pokazać i zapytać, czy tak na pewno miało być, ale… przyjechała dopiero następnego dnia, a wtedy nie było już czego pokazywać.

Mój pierwszy eksperymencik z powidłami uważam więc za udany przynajmniej połowicznie przez to pestkowanie.

11 komentarzy

  1. fraaneek said:

    Love powidła. A naleśniki z powidłami to już w ogóle.

    4 września, 2026
  2. Zuzler said:

    A po widłach to zostają dziury w plecach.

    4 września, 2026
  3. MarOlk said:

    Powidła dobre, ale natura nie po to drożdże stworzyła, by wszystkie śliwki na powidła przerabiać 😀

    4 września, 2026
  4. Julitka said:

    Łooo tam, wiesz, ile ja robaków zdążyłam zeżreć ze śliwkami? Serio nie są złe.

    4 września, 2026
  5. Zuzler said:

    Ja tego wolę nie wiedzieć, bo jeszcze odechce mi się jeść śliwki

    4 września, 2026
  6. Monia01 said:

    @Franek, myślałam o zrobieniu naleśników, no ale nooo, powidła zniknęły, zanim zdążyłam naleśniki usmażyć 😀

    4 września, 2026
  7. Kat said:

    Jak to u mnie się mawiało: śliwki robaczywki, bo robaczki wpierdalaczki.
    Podejrzewam, że w swoim życiu też sporo robaczego białeczka przyswoiłam, ale jakoś mnie to nierusza, choć wiem jak może irytować fakt, gdy widzący ci oznajmiają, że oni by tego nie zjedli.
    A tak w ogóle to powidła śliwkowe to jest sztos.

    4 września, 2026
  8. Monia01 said:

    @Marolk, a to u mnie nie, nie piję alkoholu w ogóle

    4 września, 2026
  9. Monia01 said:

    Także u mnie tylko powidła 😀

    4 września, 2026
  10. Monia01 said:

    @Julitka, wiem, ale jakoś… no nie mogę. W groszku jem i mi wystarczy 😀

    4 września, 2026
  11. Monia01 said:

    @Kat, o, u mnie też się mówiło, że śliwki robaczywki, ale tego o wpierdalaczkach już chyba nie. Teraz tak się zastanawiam nad tymi widzącymi i wezmę ich jednak w obronę, no bo za dzieciaka to oni też pewnie niejednego robaka zjedli.

    4 września, 2026

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *